Wnętrze restauracji śniadaniowej The Breakfast Club

Londyn w 3 dni – must eat!

Podczas naszej wizyty w Londynie postanowiliśmy zmierzyć się z wyzwaniem spróbowania tradycyjnych, żeby nie powiedzieć stereotypowych dań w nieco ciekawszych, hipsterskich miejscach. Chcieliśmy między innymi odwiedzić knajpkę z tradycyjnym angielskim śniadaniem oraz zasmakować Fish and Chips. Poniżej przedstawiamy znalezione przez nas hipsterskie miejsca na brunch w Londynie.

The Breakfast Club

Hipsterskie miejsca na brunch w Londynie- śniadanie "The Full Monty"
Sycące śniadania to specjalność The Breakfast Club

W Londynie są 3 kluby śniadaniowe o nazwie The Breakfast Club. My wybraliśmy ten zlokalizowany w dzielnicy Shorditch z racji tego, że mieliśmy niecały kilometr od naszego mieszkania Airbnb. Poranny spacer po dzielnicy tylko podsycił nasz apetyt.  Na miejscu zaskoczyła nas kolejka ludzi oczekujących na stolik. W sumie to nic dziwnego, bo był weekend, pora śniadaniowo-lunchowa plus jest to modne/hipsterskie miejsce. Kelnerka oszacowała ok. 30 minut czekania. Dało nam to do zastanowienia, ale chłopak stojący przed nami dał nam krótką radę- jeśli nigdy wcześniej tu nie byliśmy to warto chwilę postać, bo jedzenie jest warte czekania! Wnętrze knajpy urządzone jest w stylu american retro- dużo neonów, światełek. Jeśli chodzi o menu, to można tam zjeść naprawdę mega porządne śniadanie lub brunch. W menu znajdziecie między innymi:

  • Dziesięć rodzajów śniadaniowych zestawów („Breakfast Club Classic)
  • Francuskie tosty z dodatkami, np. awokado, gotowanym jajkiem, kiełbaskami, fasolką („On Toast”)
  • Amerykańskie pankejki na słodko lub słono. Tu dodam, że wyglądały obłędnie i pisząc tą notatkę aż zgłodniałam na samą myśl o nich..
  • Dwie połówki angielskich muffinów z dodatkami („Bennies”)

My zdecydowaliśmy się na jeden klasyk o nazwie „The Full Monty” oraz porcję „Bennies”. Pierwsze składało się z bardzo wielu składników: bekonu, kiełbaski, kaszanki, jajek, pieczonych ziemniaczków, grzybów, fasolki, grillowanego pomidora i pełnoziarnistych tostów. Jeśli chodzi o Bennies to wybrałam „Beer Cheese Benedict” czyli angielskie muffinów z wołowiną pulled pork, czerwoną kapustą, jajkiem kładzionymi i serowo-piwnym sosem. Kosztowało nas to ok. 35 funtów. Było przepyszne.

Tutaj znajdziecie brunch’owe menu

Lokalizacja: 2-4 Rufus St, London, N1 6PE, Wielka Brytania

Taro – Japanese Noodle & Sushi Bar

Pan Taro przy pracy
Właściciel restauracji- pan Taro- przy pracy

To miejsce odkryliśmy spacerując po dzielnicy Soho. Przyciągnęły nas dwie rzeczy: żółta witryna knajpki i długa kolejka przed (jak już wiecie my lubimy stać w kolejkach 😉 ) Skonsultowaliśmy ocenę z google’m, odczekaliśmy swoje i dość szybko dostaliśmy stolik dla dwójki zaraz przy oknie. Wnętrze było wypełnione po brzegi i unosił się przyjemny gwar. Ta urocza knajpka serwuje tradycyjne azjatyckie dania. W menu można znaleźć kilka rodzajów Bento Box’ow, przystawki, dania mięsne z ryżem, noodle, wiele rodzajów Ramenu, Sushi , desery, itp. My zdecydowaliśmy się na pierożki Gyoza, Bento Box z kurczakiem Teriyaki oraz porcję sushi. Wszystko było pyszne, w miarę szybko podane. Za parę trzeba liczyć ok 40 funtów.

Link do menu

Lokalizacja: 61 Brewer St, Soho, London, W1F 9UW, Wielka Brytania

Golden Union – Fish and Chips

Golden Union - wnętrze
Wnętrze restauracji Golden Union z Fish and Chips

To miejsce odkryliśmy dzięki artykułowi w TimeOut. (https://www.timeout.com/london/restaurants/londons-best-fish-and-chip-restaurants)

Knajpka zlokalizowana jest w dzielnicy Soho. Posiada bardzo przyjemne wnętrze urządzone w stylu retro, z neonami na ścianach i dużym napisem Fish z biało niebieskich płytek. „Uroku” dodają gumowe pomidory wypełnione ketchupem. Konsumowanie rybek odbywa się w przyjemnej atmosferze. Świeże ryby dostarczane są codziennie, głownie ze szkockich wód. Największą popularnością cieszą się dorsze i plamiaki, które po angielsku nazywają się odpowiednio “cod” i “haddock”. Są one dostarczane z portu w Peterhead w Szkocji. Można zamówić połowę porcji lub dużą porcję. Dla mnie ta mniejsza wystarczyła, żeby się najeść. Danie składa się z ryby, frytek i kremowo-ziołowego sosu. Jednym słowem było warto!

Link do menu (na dole strony)

Lokalizacja: 38 Poland Street, London W1F 7LY, United Kingdom

Brick Lane 81 – Street food’owy market w dzielnicy Shoreditch

Bardzo lubimy odwiedzać markety jedzeniowe. Dzięki nim można skosztować naprawdę odległych smaków. W każdą niedzielę od 10:00 do 17:00 w dzielnicy Shoreditch otwierany jest Sunday Upmarket. W starej industrialnej przestrzeni można się najeść oraz wyszukać modowych perełek, zwłaszcza dla miłośników stylu vintage. Stoisk z jedzeniem jest sporo, od kuchni tajskiej, poprzez singapurską, japońską, a nawet widzieliśmy niemałą kolejkę do stoiska z kuchnią litewską. My spróbowaliśmy chińskich pierożków dim sum z sosem słodko kwaśnym i na deser skusiliśmy się na kawałek ciasta bezglutenowego z czekoladą- Caramel Slice. Super miejsce, dużo ciekawych ludzi, polecamy spędzić tam trochę czasu!

Lokalizacja: Sunday Upmarket (na terenie The Old Truman Brewery), 81 Brick Ln, London E1 6QR, Wielka Brytania

Thai West Cafe – tania azjatycka lunchowa knajpka

Chwilę krążyliśmy po okolicy zanim zdecydowaliśmy się wejść do środka, ale uważamy, że był to strzał w dziesiątkę. Knajpa ta jest malutka- mieści około 5 stolików plus pojedyncze miejsca przy oknie. Trochę przypomina fajny bar mleczny, tyle że w azjatyckim klimacie. Dużo osób zamawiało na wynos, chyba głownie na tym polega działanie tego miejsca. Do wyboru jest makaron lub ryż z jednym lub dwoma sosami. Mają też spring rolls’y oraz kilka innych przystawek. Danie z jednym sosem kosztuje 5,5 funta, a z dwoma sosami 6,5 funta. My zamówiliśmy pikantny, brązowy ryż z kurczakiem Teriyaki z sosem słodko kwaśnym oraz biały ryż z zielonym curry plus 4 spring rollsy wegetariańskie i dwa napoje- nasze ulubione Ginger beer. Za całość zapłaciliśmy 15 funtów i byliśmy najedzeni do syta. Jest to opcja bardziej fast-food’owa, ale mimo to idźcie spróbować, a nie będziecie zawiedzeni!

Lokalizacja: 87 Brewer St, Soho, London, W1F 9UX, Wielka Brytania

Na deser- doughnut’y i lemon curd

Malinowy Sia Later z Doughnut time
Malinowy Sia Later z Doughnut time

Po takich pysznościach przychodzi czas na deser. Naszymi ulubionymi czekoladkami są Reese’s od firmy Hershey’s, które zawsze kojarzyliśmy z wizytami w Anglii, ale podczas robienia research’u okazało się, że są one amerykańskie. No cóż, przynajmniej miejsce numer dwa, czyli Maltesers pochodzą z Anglii.
Słodkości w Londynie kojarzą nam się też dość mocno z wariacjami dotyczącymi donatów. Akurat w tym mieście jest w bród miejsc, gdzie można kupić donaty w przeróżnych kombinacjach smakowych, np. takie o smaku Kinder Niespodzianki, Nutelli, Ferrero Rocher, ze słonym karmelem albo z cytrynową konfiturą. W Doughnut Time skusiliśmy się na czerwone, wegańskie donaty o smaku malinowym z bitą śmietaną. Bardzo spodobały nam się nazwy nadawane ich wypiekom, ponieważ były one inspirowane muzycznie- nasze nazywały się „Sia Later”, ale są też “Notorious P.I.G.”, czy “Slim Shady”, .
Wspomniałam wyżej o cytrynowej konfiturze. Popularne Lemon Curd jest alternatywą dla dżemu i świetnie nadaje się do spożycia na tostach w ramach śniadania na słodko.

 

30 comments
  1. Tyle zdjęć smacznego jedzenia, narobiłam sobie smaku. Muszę przyznać, że zaciekawił mnie twój artykuł i czytałam go z przyjemnością. Piszesz lekko, co jest wielką zaletą, gdy mamy do czynienia z blogami, gdzie opisują swoje podróże. Pozdrawiam cię, ciepło i życzę szczęścia w dalszej karierze blogerskiej!

    1. Dziękuję za miły komentarz, daje to zajawkę i chęci do dalszego pisania:) Pozdrowienia!

  2. Fajne propozycje i ślinka mi poleciała na smaczne jedzonko. Może uda się wpaść do tych miejsc będąc w Londynie. Dzięki za polecenia.

    1. Dzięki!Polecamy się na przyszłość i zachęcamy do odwiedzenia miejsc w Londynie bo warto 🙂

  3. To miasto to królestwo jedzenia z całego świata!

    1. Dokładnie tak! 😀

  4. Interesujące. Ciekawe zdjęcia.
    pozdrawiam
    bm

  5. Ech ja zgłodniałam czytają c ten wpis :-)))
    Takie to wszystko apetycznie wyglądające 🙂

    1. Dziękujemy 🙂

  6. Świetny przegląd różnych kuchni! Fajnie jest zjeść w Londynie typowe angielskie śniadanie, ale dobrze też wiedzieć gdzie znaleźć swoją ulubioną kuchnię – w moim przypadku, tajską! 🙂

    1. Jeśli lubisz tajską kuchnie to duży wybór knajpek na Soho plus street food na Shoreditch 🙂 Polecamy się na przyszłość!

  7. Apetyczniejszego wpisu już chyba dzisiaj nie zobaczę! Ślinka cieknie, kiedy patrzy się na te zdjęcia;)

  8. Mega post! Przyznam jednak, że mnie na wyspach przerażał wszechobecny Vinegar 🙂

    1. Dzięki. To prawda- trzeba na niego uważać jeśli się nie przepada (my też nie jesteśmy fanami) 🙂

  9. Pierwsze miejsca dosyć drogie na nasze niskobudżetowe podróże. Ale na pewno spróbowałabym donatów o smaku Kinder Niespodzianki 🙂

  10. Uwielbiam! Mieszkałam kiedyś przez tydzień w Londynie w pakistańskiej rodzinie i to, co oni gotowali to był istny zawrót głowy.

    1. Hmm. To znaczy, że takie pyszne? 😀

  11. Uwielbiamy to śnaidanie, tyle w nim różnych smaków, a ten bekon to obłęd:)
    Polecamy street food’owy market w dzielnicy Camden Town.

    1. Dzięki za rekomendacje! Gdy będziemy znowu w Londynie to nie omieszkamy go odwiedzić 😀

  12. Słynne fish & chips 🙂 Musze kiedyś wybrać się do Londynu i przekonać się co w tym takiego wyjątkowego. Na zdjęciu wygląda jak ryba ze smażalni 🙂

    1. Muszę przyznać, że wyglądem mnie te ryby też nie urzekły, natomiast wydaje mi się, że nigdy wcześniej tak delikatnej ryby nie próbowałem!

  13. W dobie szybkich i tanich połączeń lotniczych cały świat stoi przed nami otworem. Świetny tekst i bardzo pomocne rady!

    1. Dziękujemy!

  14. Dobrze wiedzieć gdzie zajrzeć i co zjeść 🙂 Super przewodnik!

    1. Dziękujemy 😀

  15. Na początku tego tekstu powinno znaleźć się wypisane czerwoną czcionką ostrzeżenie: nie czytać z pustym żołądkiem! Aż mi w brzuchu zaczęło burczeć na myśl o tych miejscach i serwowanych tam smakołykach 😉 Najbardziej zainteresował mnie ten market Brick Lane 81 – przy najbliższej okazji muszę tam zajrzeć!

    1. Haha. To dobry pomysł z tym ostrzeżeniem ^_^

  16. Bardzo fajny i przydatny wpis, na szczęście czytam przegryzając kanapką i popijając herbatą, więc jakoś daję radę 😉 Pozdrowienia.

    1. Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *