Smaki Sycylii

Podczas 10 dni na wyspie udało nam się spróbować co nie co kuchni sycylijskiej. Od klasycznej pizzy, (pizza stałą się naszym ulubionym daniem na wyspie ;)), poprzez makarony, ravioli, foccacie, melony z szynką parmeńską, arancini, cannelloni z kremem pistacjowym lub ricottą, gelato, olbrzymie kanapki z włoskimi serami i dodatkami od Borderi, grillowane owoce morza, sycylijski Spritz, Sirocco i lokalne piwka np. Azzuro. Wszystkie dania, przekąski były przepyszne i różnorodne. Poniżej pokrótce spis miejsc które odwiedziliśmy i rekomendujemy!

W Bergamo zatrzymaliśmy się w miejscu Ristorante Panificio Tresoldi Bakery  przyjemna piekarnia serwująca kawę i włoskie przekąski, my wybraliśmy jedną z kilku rodzajów Focaccii – focaccie z mozzarellaą świeżymi pomidorami i bazylią oraz rurki z kremem czekoladowym. Mieliśmy tylko 2,5h na spędzenie czasu w mieście więc 20 minutowa przerwa na kawę w Panificio było idealna.

W Marsali trafiliśmy na kilka miejsc gdzie udało nam się spróbować sycylijskiej kuchni. W pierwszy wieczór bardzo szybko zdecydowaliśmy po całym dniu podróży, że szukamy knajpy oddalonej maksymalnie 10 minut od naszego mieszkania. Długo nam to nie zajęło, w okolicy 300 m znaleźliśmy pizzerię Tavernetta del Gustoklasyczna tawerna, wystrój przypominał grecką restauracje zwłaszcza niebiesko biała kolorystyka wnętrza. Zamówiliśmy dwie pizze, margharitte oraz pizzę z grillowanym bakłażanem i sycylijska kiełbaską. Pizze w ogóle nam nie smakowały, zbyt grube ciasto i dziwna odmiana słodkiego sera, całkiem możliwe że pozostałe dania z menu są dużo lepsze niż pizza. Gdybyśmy wrócili na wyspę jeszcze raz to niestety nie wrócimy do tego miejsca.

Drugiego dnia poszliśmy na wieczorny spacer po Starym mieście i zatrzymaliśmy się w knajpce Ristorante Alagna. Gwar oraz duża liczba gości siedząca na zewnątrz przy stolikach przyciągnęła naszą uwagę. W tym miejscu zamówiliśmy na przystawkę melony z szynką parmeńska, które tylko podsyciły nasze apetyty i jako danie główne pasta a’la Marsala oraz pastę z owocami morza. Pasta Marsala to makaron z pesto i bakłażanem. Połączenie pesto z delikatnym bakłażanem przypadło nam do gustu, natomiast owoce morze to nie był najlepszy wybór.

Cellarius to był strzał w dziesiątkę. Dzień wcześniej zrobiliśmy mały reaserch najwyżej ocenianych pizzerii w Marsali i trafiliśmy właśnie na tą knajpę. Jeden z recenzentów pisał, że podczas swojego 10 dniowego pobytu w mieście przez 5 dni z rzędu smakował pizzy z Cellariusa. Udało nam się dostać stolik bez rezerwacji tylko dlatego, że przyszliśmy dokładnie na otwarcie o godz. 19. Zamówiliśmy po lokalnym piwku i pizzy. Salva z połówkami pomidorków, parmezanem, tuńczykiem i pesto, oraz Capriciosa z szynką, mozzarellą, pieczarkami i kiełbaską. Było przepysznie, tego szukaliśmy od pierwszego dnia, cienkie ciasto, smak mozzarelli i pomidorów sprawił że poczuliśmy się w końcu jak na włoskiej wyspie. Jeśli chcecie wpaść do tej knajpki to koniecznie zarezerwujcie stolik, gdyż po wyjściu zauważyliśmy kolejkę 20 osób czekających na stolik oraz dodatkowe grono biorące pizzę na wynos.

W Palermo skusiliśmy się jedynie na słodkości, spacerując nieopodal Katedry zatrzymaliśmy się w Panificio Al Pizzone skusiła nas dość kolejka do wejścia do lokalnej piekarnia. Sycylijski temperament pani sprzedawczyni troszkę nas przeraził, była głośnia wykrzykiwała niezrozumiałe dla ns słowa w języku włoskim więc musieliśmy się nagimnastykować, aby zamówić kilka rzeczy. Skosztowaliśmy cannoli siciliani z kremem, bułkę pistacjową i drugą bułkę z kremem cytrynowym. Nie żałujemy, było słodko!

Drugą część wyjazdu spędziliśmy po wschodniej stronie wyspy w Syrakuzach. Dotarliśmy pod wieczór do naszego airbnb, z racji tego że do centrum mieliśmy na nogach 35 minut, odpuściliśmy spacer na rzecz pójścia do lokalnego baru Koala, który polecili nam nasi hości. Bar Koala kojarzył nam się  z osiedlową knajpką, barem przy trasie!? Mogliśmy pójść spać głodni lub wyskoczyć na pizze to Koali.Zdecydowaliśmy jednogłośnie że próbujemy! Była niedziela godzina 21, knajpa wypełniona po brzegi, kolejka ludzi oczekujących na pizze na wynos i my dość zdziwieni..Zamówiona pizza nie umywała się do tej z Cellarius’a, ale mimo to była  smaczna, oprócz pizzy zamówiliśmy Aperol Spritz, który wprawiał nas w jeszcze lepszy nastrój. Nie żałujemy tej wizyty i jeśli ktoś znajdzie się w podobnej sytuacji co my (daleko do centrum, blisko do Koali, zmęczony i po zmroku), to wręcz polecamy. Niestety nie mamy żadnej fotki 🙁

Ortegia – nasz faworyt – Caseificio Borderi do tego miejsca trafiliśmy dzięki śledzeniu relacji na fb naszych znajomych, którzy zwiedzali wyspę 2 tygodnie przed nami. Knajpka znajduje się na targu Mercato di Ortigia. Jest to street foodowe miejsce gdzie na żywo możemy zobaczyć proces tworzenia przepysznych bagietek z włoskimi dodatkami przez miłego temperamentnego Włocha, który z pasją świetny jedzeniowy performance. Do tego te kanapki są olbrzymie, mogą być z mięsem lub wegetariańskie, z reguły składniki są podobne, ale różnią się drobnymi akcentami zaimprowizowanym przez mistrza. Aby zakupić bagietkę trzeba stać około 1h w kolejce, my staliśmy 1h 10 m. Świeże produkty oraz zapachy unoszące się w tym miejscu sprawiają że masz ochotę zjeść wszystko. Cena za bagietkę to 5 eur, również można  zajrzeć do środka i bez kolejki kupić podobną kanapkę, na pewno nie z tą samą ilością składników i bez świetnego show. Oprócz kanapek serwują też deski z serami, pastami i wędlinami, próbowaliśmy było również przepysznie! W środku lokalu dostaniemy lokalne specjały.

dav

Modica – w tym miasteczku przypadkowo trafiliśmy do Osteria dei Sapori Perduti, z zewnątrz knajpka wyglądała na zamkniętą, natomiast po wejściu do środka okazało się, że jest pełna gości. Restauracja prowadzona jest przez rodzinę Sycylijczyków, stoliki rozłożone są na 2 piętrach, wnętrze urządzone w tradycyjnym klimacie, obsługa miła można poczuć się jak w domu. Zamówiliśmy Ravioli al sugo z ricotta i wieprzowiną w sosie pomidorowym oraz Cavatelli al sugo  podobne danie tylko że z makaronem, posypane serem grana padano. O to nam właśnie chodziło tradycyjne i lokalne jedzenie, sos pomidorowy nie do podrobienia, oba dania bardzo nam smakowały. Na deser zjedliśmy sycylijskie Cannolo z ricottą.

Katania – pomimo ulewy udało nam się dotrzeć na targ rybny gdzie znaleźliśmy fajne miejsce snack bar Scirocco, z menu można było wybrać kilka tubek z różnymi rodzajami owoców morza. My skusiliśmy się na klasyczną tutkę z grillowanymi ośmiorniczkami, kalmarami, rybkami. Jedzenie było świeże i smaczne a miejsce w sercu mrocznego targu rybnego dodało tylko klimatu. Polecamy wszystkim smakoszom owoców morza!

Nowym smakowym odkryciem były dla nas Arancini – można je określić ryżowymi pomarańczami (Arancia to po włosku pomarańcza), pomimo tego, że z owocami nie maja nic wspólnego. Są to kulki wielkości małych pomarańczy wypełnione nadzieniem w różnej postaci, nam udało się spróbować z mięsem oraz ze szpinakiem, żałuję że  nie spróbowaliśmy więcej smaków np z mięsem groszkiem i pomidorkami.

Buon appetito!

7 comments
  1. Bardzo lubię kuchnię włoską, pełną zapachu ziół i dojrzałych w słońcu pomidorów

  2. Kocham Sycylię i kuchnię sycylijską. Za każdym razem jak jestem na wyspie (a zdarza się to kilka razy w roku) opycham się pysznościami ile mogę. A później wracam z dodatkowymi kilogramami. Na Sycylii świetne jest to, że nawet najmniej zachęcający bar czy restauracja potrafią nas zachwycić smakami.

    P.S. W części o Palermo poprawcie sobie cannelloni na cannoli siciliani (cannelloni to rurki z makaronu). Te bułki, o których piszecie to typowe sycylijskie brioche. Udało Wam się je zjeść z granitą?

    1. Dzięki, wpis zaktualizowany 😉 Nie spróbowaliśmy granity i bardzo żałujemy 🙁 Ale mamy w planach wrócić na Sycylię w październiku i drugi raz nie popełnimy tego błędu 🙂

  3. Następnym razem w Modice KONIECZNIE spróbujcie “azteckiej” czekolady. Oczywiście jej azteckość to czysty PR 🙂 ale faktycznie jest inna od każdej znanej mi czekolady- smak, konsystencja, a nawet skład- nie ma w niej w ogóle tłuszczu! I cannoli di pistacchio!
    A dla mnie odkryciem na Sycylii był… bakłażan!

  4. wszystko wygląda mega apetycznie, uwielbiam włoską kuchnię! 🙂

    1. Dzięki! My też 🙂

  5. Jaka różnorodność i ileż smakołyków:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *