Zachodnie wybrzeże Sycylii- Marsala, Trapani, Lo Stagnone

Po całym dniu podróży z Kolonii przez Bergamo dotarliśmy nareszcie na lotnisko w Palermo na włoskiej wyspie Sycylii. Nasza wizytę na tejże wyspie podzieliliśmy na trzy części obejmujące część zachodnią, jednodniowy przejazd przez część środkowa oraz kilka dni na wschodzie. W tym poście opiszę wizytę w Marsali, naszą przygodę z kitesurfingiem oraz atrakcje zachodniej części.

Jako pierwsze miejsce pobytu na Sycylii wybraliśmy razem z Paulą niewielkie miasto na południowym wschodzie wyspy- Marsalę. Do wynajętego mieszkania dotarliśmy póżnym wieczorem w środę 27 września. Pomimo tego, że temperatury były nadal wysokie można już było odczuć, że lato przeminęło. Jedną z oznak jesieni było to, że dość wcześnie zapadał zmierzch i już około 18:30 było wręcz ciemno.

Po nieprzyjemnym rozczarowaniu przy wypożyczaniu samochodu, gdzie okazało się, że jeśli nie korzystamy z wcześniejszej rezerwacji to wypożyczenie na lotnisku kosztuje dużo więcej, przejechaliśmy dobrej jakości drogą do Marsali. Podróż zajęła nam około 2 godziny, ale za dnia można by ją przebyć nieco szybciej. Jeszcze tego samego wieczoru wybraliśmy się spróbować pizzy w restauracji najbliżej mieszkania, ale o tym przeczytacie niżej.

Jedzenie w Marsali

Pierwszego wieczoru spróbowaliśmy pizzy w Tavernetta del Gusto w Marsali. Zamówiliśmy tam klasyczną Margharitę oraz drugą pizzę z dodatkiem bakłażana i sycylijskiej kiełbasy. Niestety obie pizze wydały nam się mocno za słone i tym samym nie można powiedzieć, że nam posmakowały. Natomiast białe wino było tam wyjątkowo dobre. Jeśli będziecie w okolicy to z pewnością można znaleźć lepsze miejsca, np. umiejscowiona nieopodal Trattoria Da Pino.

Kolejną restauracją w Marsali, w której przyszło nam się stołować jest restauracja Alagna. Znajduje się ona na Via Giuseppe Garibaldi, zaraz za bramą Porta Garibaldi, dzięki czemu można poczuć wyjątkowy marsalski klimat podczas pobytu tam. Spróbowaliśmy świetnych melonów z szynką parmeńską na przystawkę, a jako danie główne wzięliśmy sobie dwie pasty- pasta alla trapanese z pesto oraz drugą z owocami morza. Wyszło smacznie i niedrogo, bo za posiłek i pół litra house wine zapłaciliśmy 35 euro. Jedynym minusem są żółte talerze, na których podawane są dania- przy nikłym świetle zdjęcia dań na żółtym półmisku wyszły po prostu średnio.

Jako ostatnią opiszę najlepszą pizzerię w Marsali. Pizzeria Cellarius posiada dość specyficzne nowoczesne wnętrze, a stoliki znajdują się zarówno wewnątrz budynku pizzerii jak i na zewnątrz, po drugiej stronie chodnika w oszklonym, klimatyzowanym kontenerze. Na pierwszy rzut oka to futurystyczne, podświetlone na neonowo-niebieski kolor miejsce nie zapowiada najpyszniejszej włoskiej pizzy, ale właśnie taką można tam dostać. Nie zarezerwowaliśmy sobie stolika, ale mieliśmy szczęście, bo przyszliśmy zaraz po popołudniowym otwarciu (koło 18) i udało nam się dostać miejsce dla dwóch osób. Zamówiliśmy po butelce włoskiego piwa oraz dwie pizze- Salvę z pesto, tuńczykiem, parmezanem i pomidorkami oraz Capriciosę z szynką, mozarellą, pieczarkami i kiełbaską (opisaną w menu jako “würstel”). Obie były przepyszne oraz wyjątkowo sycące. Szczerze polecamy to miejsce. Jeśli będziecie się tam wybierać to spróbujcie zarezerwować wcześniej stolik. My, gdy już wychodziliśmy, zobaczyliśmy przed pizzerią kolejkę około 20 osób czekających na stolik i dodatkowe grono, które czekało na odbiór pizzy na wynos.

Więcej o jedzeniu na Sycyli możecie przeczytać w tym poście.

Atrakcje Marsali

Marsala jest jedną z bardziej rozpoznawalnych gmin na Sycylii w prowincji Trapani- między innymi dlatego, że stamtąd pochodzi wino deserowe Marsala. Taką samą nazwę nosi też miasto będące stolicą tej gminy i turystycznym konkurentem miasta Trapani na zachodnim wybrzeżu. W Marsali Giuseppe Garibaldi rozpoczął swoją “wyprawę tysiąca”, której wynikiem było przyłączenie Sycylii do niepodległych Włoch. Głównie ze względu na tą wyprawę Garibaldi jest popularną postacią nie tylko w Marsali, ale i na całej Sycyli. W samej Marsali można znaleźć mnóstwo barów i restauracji ochrzczonych jego imieniem, ulicę im. Garibaldiego oraz bramę miejską Porta Garibaldi.

Marsala posiada ładne stare miasto, katedrę im. św. Tomasza Becketa, ruiny bastionu- Bastione Velasco. Katedra oraz Palazzo VII Aprile znajdują się w centrum starego miasta- na placu Republiki (Piazza della Republica, dawniej zwanym Piazza Loggia).

W Marsali zwiedziliśmy też niewielki targ rybny Antico Mercato, gdzie codziennie do południa można kupić świeże ryby i owoce morza.

Zwiedziliśmy również miasto Trapani, które jest o wiele większym miastem od Marsali, ale wydaje się też mniej urokliwe. Wybraliśmy się tam w piątek po południu i wtedy też w kościołach Trapani odbywały się licznie śluby- byliśmy świadkami chyba trzech lub czterech. Poza kościołami, w których brano śluby zwiedziliśmy też fontannę Saturna oraz deptak przy plaży “Murów Tramontana”.

W okolicy Marsali znajdują się saliny, gdzie produkuje się sól przez odparowanie wody z morskiej wody. Największa salina w pobliżu Marsali znajduje się w rezerwacie Stagnone. Odwiedziliśmy ją jeszcze kolejnego dnia. Na terenie rezerwatu znajduje się muzeum, które można zwiedzić podczas wizyty- warto zwrócić uwagę na godziny otwarcia, ponieważ nam nie udało się tam wejść w ciągu dnia- salinę otwierano dla zwiedzających dopiero o 17:00.

Kitesurfing

Nieopodal salin znajduje się największa atrakcja turystyczna tego rejonu- laguna Lo Stagnone, gdzie można w doskonałych warunkach uprawiać kitesurfing. Laguna ta jest odcięta od morza przez zespół wysp: Isola Grande, La Scuola, Santa Maria oraz Isola di San Pantaleo.

Przy Lo Stagnone można znaleźć wiele szkół kitesurfingu, w tym dwie polskie szkoły SurfSki oraz kitestation.pl. My zapisaliśmy się na zajęcia w szkole SurfSki i jesteśmy z nich bardzo zadowoleni. Zrobiliśmy część teoretyczną dotyczącą rozkładania i składania latawca, rozwijania linek, pompowania, itp. w półtorej godziny, by następnie ubrać się w pianki i wskoczyć do wody, żeby próbować swoich sił w sterowaniu latawcem.

W sumie spędziliśmy w wodzie 6 godzin robiąc zajęcia w parach na jednym latawcu. Jest to dobre na początek, bo bez doświadczenia można łatwo się zmęczyć i odpoczywając można obejrzeć te same błędy, które popełnia się samemu, ale popełniane przez inną osobę.

Uwagi dla zainteresowanych lekcjami kite’a:

  1. Za pierwszym razem zapisz się na dłuższy kurs- my byliśmy w Lo Stagnone tylko 3 dni, więc w wodzie spędziliśmy 3 dni po dwie godziny- w sumie 6 godzin. Jest to wystarczająca dzienna dawka dla osoby bez doświadczenia, ale w trzy dni nie wystarczyło nam czasu by wsiąść na deskę, gdyż uczyliśmy się sterowania kite’m (które nie jest trudne, ale potrzeba czasu, żeby weszło w pamięć mięśniową)
  2. Pamiętaj, że nie zawsze jest odpowiedni wiatr- na początku myślałem, że będę mógł nas umówić na 12:00 w pierwszy dzień i o 15 będziemy mogli jechać oglądać Saliny. Rzeczywistość okazała się taka, że zaproszono nas na 13:00, bo wtedy miało zacząć wiać, ale pogoda spłatała nam psikusa i weszliśmy do wody dopiero około 14. Po zajęciach i prysznicu wyjechaliśmy z Lo Stagnone o 17:00. To niby tylko 2 godziny poślizgu, ale może być go więcej, lub w danym dniu może w ogóle nie być wiatru.
  3. Zabierzcie ze sobą buty do pływania i sportowe okulary przeciwsłoneczne. W butach jest bezpieczniej i nie ma obawy, że np. skaleczymy nogę o jakiś dziwny odłamek, a okulary pozwolą nam patrzeć na latawiec w zenicie bez mrużenia oczu.
  4. Jeśli chodzi o ceny za wypożycznie sprzętu oraz nauke musicie sami sprawdzić na stronie SurfSki – 

Serdecznie pozdrawiamy chłopaków z SurfSki. Chętnie wrócimy jeszcze na Lo Stagnone, żeby kontynuować naukę surfowania.

Nieodwiedzone miejsca

Ze względu na to, że zajęcia kite’a dyktowały nam plan dnia to nie udało nam się zwiedzić kilku interesujących miejsc, w tym Muzeum Archeologicznego i Muzeum Arrasów w Marsali oraz wielu winiarni, gdzie można zapisać się na wine tasting.

Podsumowanie

Nasza pierwsza część wyprawy na zachodnie wybrzeże Sycyli należy do udanych. Już mamy plan, że w przyszłym roku wrócimy tutaj na tygodniowe zajęcia kite’a i przy okazji zwiedzimy miejsca, które pominęliśmy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyboru Marsali na naszą bazę noclegową. Bez wahania polecamy taki wybór.

2 comments
  1. Piękne zdjęcia! Na Sycylii też nas jeszcze nie było 🙂

    1. Dzięki!Wakacje tuż tuż, więc może Sycylia:D?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *